Logo: BIP
.
Baner: LKŻBaner: Nowy rynekBaner: baner urządBaner: RynekBaner: Molo

Dashboard

Dziś obchodzimy imieniny… Sławy!

Ilustracja do informacji: Dziś obchodzimy imieniny… Sławy!
I choć związane z tą datą Dni Miasta w tym roku się nie odbyły, mamy nadzieję, że będziemy mogli świętować je wspólnie w przyszłym roku.
Poniżej przypominamy fragmenty jednej ze sławskich legend pt. „Witosława” autorstwa Bogny Urbańczyk-Koziołek, opowiadającą o pochodzeniu nazwy naszego miasteczka. Zapraszamy do lektury tej, jak i innych legend, które można znaleźć na stronie Sławy: https://slawa.pl/PL/3100/e-Booki/
„(…) W momencie śmierci ukochanej żony serce księcia w jednej chwili przemieniło się w sopel lodu. (…) Na świecie pozostała mu jedna córka, ale i dla niej nie potrafi ł znaleźć w sobie odrobiny ciepła. Taki, jaki stał się dla poddanych: rządził nimi surowo i już nie zawsze sprawiedliwie, taki też był dla Witosławy. Dziewczynka była jeszcze mała i, nie rozumiejąc srogości ojca, robiła wszystko, aby mu się przypodobać. Również tamtego dnia uciekła opiekunce, żeby z nim być. Jednak książę nie mógł znieść widoku swej córki, za bardzo przypominała mu żonę. Miała jej oczy, włosy koloru dojrzewającego zboża i uśmiech, którym potrafiła zaskarbić sobie serce każdego, nawet najbardziej zatwardziałego z zatwardziałych. Dlatego też książę unikał małej Witosławy, robił co mógł, aby jak najmniej przebywać w jej towarzystwie. W zasadzie całą opiekę powierzył starej piastunce żony, wierząc, że da ona tyle ciepła Witosławie, ile przed laty dała jej matce. Staruszka ze wszystkich sił starała się wynagrodzić dziewczynce brak matczynej miłości, ale im bardziej ojciec się od niej oddalał, tym było to trudniejsze. (…) Tymczasem wyjątkowe upały przywiodły Witosławę i jej piastunkę nad pobliskie jezioro, na plażę w przytulnej zatoce. Przyjemna bryza dała wytchnienie starowince, która wypoczywała w słońcu, podczas gdy dziewczynka poszła nad brzeg jeziora, bawić się w tataraku. Przyglądała się pływającym tam kaczkom i łabędziom, karmiła je suchym chlebem. W pewnym momencie odwróciła się w stronę piastunki, by ją przywołać do siebie, ale widząc, że ta, zmęczona przysnęła, zrezygnowała. Kiedy spojrzała ponownie na złocącą się w słońcu toń jeziora, ujrzała kąpiące się kobiety. Ich włosy lśniły złotem, a białe, zwiewne suknie, w które były ubrane, nie nasiąkały wodą. Kobiety śmiały się i dokazywały. Dziewczynka przyglądała im się uważnie, oniemiała ze zdumienia. Nagle jedna z nich spojrzała w stronę Witosławy i posłała jej uśmiech. Dziewczynka w pierwszej chwili się zlękła, gdyż twarz kobiety przypominała jej kogoś, kogo dobrze znała, ale chwilę później serce małej Witosławy zalała fala radości. Gdy starowinka się przebudziła, zobaczyła radosną Witosławę machającą stadku łabędzi, jakby na pożegnanie. Zdziwiona wzruszyła ramionami, ale nic nie powiedziała. Widząc jednak rozjaśnione oblicze dziecka, następnego dnia znów zabrała je nad brzeg jeziora. Przyjemna aura sprawiła, iż piastunce znów się przysnęło. Wówczas na jeziorze pojawiły się piękne niewiasty w zwiewnych, białych sukniach. Były to wiły, a dokładniej rzecz ujmując brodawice, które odmętami wód wszelakich się opiekowały. Zazwyczaj przyjazne ludziom, jednego znieść nie potrafiły: kłamców i oszustów, łamiących dane im przysięgi srogo karały. Podpłynęły do dziewczynki i zabrały ją ze sobą. Całe popołudnie spędziła Witosława z brodawicami, tańcząc na jeziorze. Tym razem dziewczynka opowiedziała piastunce o swej przygodzie, ale ta, jeno kiwając niby to poważnie głową, wzięła opowieść Witosławy za wytwór dziecięcej wyobraźni. Wprawdzie znała przeróżne bajania o wiłach, wodnikach i rusałkach, jednak wszystkie te opowieści wkładała między bajki. Najważniejsza dla niej była Witosława, a odkąd przychodziły nad jezioro, dziewczynka była radośniejsza i koszmary rzadziej jej się śniły, tak więc ręką machnęła na te bajdurzenia. Pewnego dnia brodawice, żegnając się z dziewczynką i widząc smutek na dziecięcych licach, zaproponowały, że zabiorą ją do swego podwodnego królestwa, gdzie już zawsze będzie szczęśliwa. Jednak Witosława odmówiła, twierdząc, iż nie może opuścić ojca, bo on jej bardzo potrzebuje. Wiły decyzję dziewczynki uszanowały. (…) Nazajutrz piastunka - jak co dnia - wybrała się z Witosławą nad jezioro. I jak zwykle niebawem przysnęła, a wówczas z jeziora wyłoniły się piękne niewiasty. Ta, która przypominała Witosławie matkę, przytuliła ją mocno do serca. Wtedy dziewczynka wyznała, że chce pozostać z nimi na zawsze i zamieszkać w podwodnym królestwie. Uradowane brodawice spełniły prośbę książęcej córki i zabrały ją w głębiny jeziora, gdzie nigdy więcej nie zaznała smutku ni bólu. Kiedy piastunka się przebudziła, jęła nawoływać dziewczynkę, ale w odpowiedzi słyszała jeno echo własnych słów. Zlękła się starowinka i w popłochu pobiegła na zamek. Zdruzgotany książę natychmiast wysłał nad jezioro zbrojnych oraz dworzan, by szukali jego córki. (…) Przez wiele dni i nocy książę, piastunka, dworzanie oraz wszyscy zbrojni z zamku szukali Witosławy, wołając ją, jednak dziewczynki nie odnaleźli. Jeno jej imię, niesione echem po gładkiej tafli i jeziora, odbijało się od pobliskiego lasu i wracało do nich jako sława... sława... Sława. Z czasem samo jezioro, jak i jego okolice zaczęto nazywać Sławą i tak nazwa ta ostała się po dziś dzień”.

Elementy dodatkowe powiązane z tą informacją



Kalendarz imprez

  • Baner: lubuskie.pl
  • Baner: sckiw.slawa.pl
  • Baner: zw.pl
  • Baner: EKO-Przyszłość
  • Baner: zwik.slawa.pl
  • Baner: osp.slawa.pl
  • Baner: KPP Wschowa
  • Baner: Powiatowy Urząd Pracy we Wschowie
  • Baner: WOPR WSCHOWA
  • Baner: RWS
  • Baner: LKŻ Sława
  • Baner: Kraina Lasów i Jezior
  • Baner: Sławski Klub Żeglarski
  • Baner: SLTZ
  • Baner: Triathlon Sława
  • Baner: Biblioteka Publiczna w Sławie
  • Baner: Mikroporady.pl
Znajdź nas na Facebooku